Dziś w klasie 2b wydarzyło się coś historycznego. O godzinie bliżej nieokreślonej (bo wszyscy patrzyli już tylko na pudełka) do sali wjechały ONE. Pączki. Pachnące. Puszyste. Obsypane cukrem pudrem tak hojnie, że w promieniu dwóch metrów zrobiła się lekka zamieć śnieżna.
Pani mówi: „Najpierw zdjęcie!”
Klasa 2b słyszy: „Test silnej woli level HARD.”
Ustawianie do fotografii trwało dokładnie 37 sekund, bo tyle mniej więcej wytrzymuje przeciętny uczeń z 2b w obecności świeżego pączka. Uśmiechy były szerokie, ale oczy… oczy patrzyły tylko w jednym kierunku. Na lukier. Na cukier puder. Na NADZIEJĘ.
Niektórzy próbowali pozować godnie. Inni trzymali pączka jak najcenniejszy skarb narodowy. Jeden bohater prawie kichnął w cukier puder, co mogłoby wywołać lokalną burzę śnieżną.
A kiedy padło magiczne: „Można!” – cisza trwała pół sekundy. Potem było już tylko:
chrup
mniam
„Proszę Pani, a można jeszcze jednego?”
Bilans dnia:
– 2b: szczęśliwa
– palce: całe w cukrze pudrze
– zdjęcie: zrobione w ostatniej chwili
– dieta: widziana ostatnio w zeszłym tygodniu
Tłusty czwartek w 2b uznajemy za oficjalnie udany. A jeśli na klasowym zdjęciu widać błysk w oku – to nie refleks lampy. To pączkowa determinacja.